Tydzień temu przyszło poleconym wezwanie. Miłe zaproszenie na krzywo wypisanym świstku, na rozmowę przy kawie i ciastkach przesłuchanie w sprawie…. no właśnie nie bardzo wiem w jakiej sprawie bo nie napisali. Puste pole jak byk. Oczywistym jest że sprawa PDG, no chyba że gdzies mnie złapali na podwójnej ciągłej, na przejściu dla pieszych i na czerwonym świetle…. ale myśle że chyba jednak aż tak bym się nie dał uchwycić. Nie żebym nie lubił fotografi – fajne maja aparaciki. Takie gustowne czarnobiałe foty wychodzą :) Wracając jednak do tematu – jestem świadkiem, więc mam nadzieje że źle nie będzie. Ciekawe o co będą mnie koledzy wypytywać. Może będzie jak w filmach – dobry glina i zły glina. Albo jak w W11 będą na mnie krzyczeć i w ogóle. Myśle że o ile nie będzie to objęte tajemnicą, to coś napisze jak to wyglądało, bo sam jestem ciekaw… Swoją drogą „troszke” mnie to jednak stresuje…
Ostatnio zacząłem się troszke bawić starymi fotografiami. Starymi, tzn z poprzednich wakacji itp. Troche gimpa, troche painta, i wyszło coś co udaje HDR. Za wikipedią:
High dynamic range imaging – technika w fotografii polegająca na wykonaniu kilku ekspozycji tego samego kadru, z których część jest niedoświetlona, a pozostała część prześwietlona. Pozwala ona otrzymać obraz sceny charakteryzujący się dużą rozpiętością tonalną.
Można takie efekty otrzymać bardziej profesjonalnie – z kilku zdjęć (i złączyć je odpowiednio w programie graficznym) , lub w pełni programowo (zmienić parametry oryginalnego zdjęcia – prześwietlić, niedoświetlić, w pewnych miejscach rozjaśnić, zapisać jako kilka, i złączyć). Pytanie jak zrobione zostały zdjęcia poniżej?
- Pałac w Bratysławie
- Rynek w Sandomierzu
- Przełajka
- Kraków stary rynek
- Pola na Przełajce
- Rynek w Bratysławie
- Droga do Wielunia
- Częstochowa
- Pola koło Wielunia
Wczoraj przyszła kolej na następną część remontu. Padło na łazienkę i drugi pokój. Gość który miał robić wodę miał zameldować się na placu budowy w czwartek. Dziś jest wtorek, i nie wiadomo czy dziś zacznie. Nie ma to jak fachowcy… Stan obecny łazienki:
Planowany termin zakończenia prac: Sobota – późny wieczór.
Myśle że należy tutaj dodać tekst z Asteriksa i Obelika…
„…aha…. a jakie opóźnienie przewidujemy?…”
Władze Jaworzna zdecydowały że na wszystkich szkolnych komputerach zainstalowane zostaną Linuksy. Podyktowane jest to jak zwykle kosztami. Za 3 lata dyrektywa unijna wymusi na szkołach „posadzenie” 1 ucznia przy 1 komputerze. Do tego czasu logicznym jest zwiększenie liczby komputerów w szkołach. A taki komputer to nie tania sprawa. W środku musi być:
- procesor minimum 3GHz tworząc zaawansowaną grafikę 3D przecież nie może to trwać za długo.,
- dysk taki minimum 250Gb… żeby informatyk mógł trzymać prywatne zdjęcia i filmy,
- grafika no taki gefocre z 512 mb ramu na pokładzie spokojnie obsłuży większość gier,
- do tego dobre monitory żeby się oczka pociechom nie psuły powiedzmy LCD 19″ – np Flatrony.
- RAM, tak wystarczająca ilość przy obecnych standardach to 2Giga, ale nie byle 2 giga zeby nie wymieniać za rok, więc inwestujemy w ddr3 noo powiedzmy 1600mhz,
- co jescze do tego? Oj nagrywarki. Era pendrivów nadchodzi, ale w każdym kompie musi być nagrywarka dvd minimum, a lepiej blueray, bo przecież teraz dane tyle zajmują – dziecko musi mieć możliwość nagrania takie płyty. Te strony, dokumenty wordowskie..tfu open officowskie, i inne rzeczy są takie wielkie.
- Idąc dalej mysz i klawiatura na 100% muszą być bezprzewodowe, żeby się dziecko pod biurkiem w kabelkach nie zaplatało.
- wszystko to wyżej musi być zapakowane w ładną obudowe obowiązkowo z powłoką zabijającą na śmierć bakterie/wirusy(także te komputerowe) w promieniu 5 cm!
Pominąłem tutaj płytę główną, bo ją trzeba dopasować do tego wszystkiego. Dobrze było by aby ekolodzy na nas nie patrzyli krzywo kupić jakaś z serii ekologicznych płyt Intela (te bez ołowiowe czy jakoś tak).
Całość wychodzi minimum3 koła za 1 zestaw sprzętu komputerowego. A gdzie jeszcze koszt dostawy do placówki, i robocizna pana który to wniesie. Aaaa no i firma musi jeszcze zarobić!
Teraz dochodzimy do oprogramowania. Bo sam komputer to nie wszystko. Bez oprogramowania to on raczej troszkę głupiutki jest. Od 1 klasy podstawówki jesteśmy uczeni obsługi komputera. Właściwiej zdanie powinno brzmieć „obsługi Windowsa”. Tak. Ja w gimnazjum miałem informatykę, na win98. A w podstawówce miałem już swój 1 komputer z 2 wersjami DOSa, win 3.11, i oryginalnym win 95!
Teraz inne czasy, system musi nadążać za trendami. Postawmy uczniom Windows 7. Mamy na to 3 lata, ceny polecą w dół. Do tego Office 2007 – bo jest fajny, dobrze sie w nim pracuje. Pomysł dobry jak każdy inny. Jak już wychowujemy ogłupione społeczeństwo pod logiem MS, to róbmy to do końca, a nie narzucajmy im nagle w połowie edukacji Linuksa! Bo z głupich zrobią się jeszcze głupsi… a może nawet znikną? Tylko skąd tu pieniądze?
Dlaczego ja mogłem się wychować na Win 3.11, w szkole na Win 98 który miał np Active Directory i mogłem sobie ustawić na tapecie stronę www, a w domu na 95 nie mogłem. Chodziło to na sprzęcie AMD K6 bądź K7 100mHz z przyciskiem TURBO, jak sie go włączyło to wiatraczek wyraźnie przyśpieszał, a na wyświetlaczu pojawiało się magiczne 133mHz, ramu wtedy też nie brakowało. Całe 16 mega(4 kości razy 4 mega – wymieniane obowiązkowo parami). Na grafice svga3 było dodatkowo całe 1 mega ramu. GTA1 chodziło płynnie, Polanie, Stunts, Raptor do tego Word 97(bodaj). Dało sie na tym i uczyć, i pracować i bawić. (powiecie jak w podstawówce pracowałem? – dostałem komputer od chrzestnego – on na nim pracował i naprawdę się dało)
A dzisiaj musi się wszystko świecić, mrugać, ruszać… komputer i tak nie działa bo kulkę z myszki ukradli (a jak bezprzewodowa to i całą myszkę). I na koniec chcą zrezygnować z czegoś co jest dobre, ale zmusza ich do tego koszt. Hipokryzja w extra czystym wydaniu.
Dodam jeszcze od siebie że pionierzy jak pionierzy. W Koperniku będąc w 2 klasie, razem z Jaworkiem postawiliśmy calutką pracownie na Linuksach. Wiem zaraz sie rzucą koledzy, „a co to była za pracownia”. Tak wiem start jest ciężki, doskonała nie była, o zabezpieczeniu nie było mowy, bo sami nie znaliśmy Linuksa za dobrze, ale znaliśmy podstawy. Nie było więc przed czym zabezpieczać, skoro uczniowie przychodzili do nas i pytali o hasło, bo wpisują i nie pojawiają im się gwiazdki na ekranie. Swoją drogą z tego co wiem to w Koperniku pracowania na Linuksach jest do teraz, i ma sie dobrze. Za moich czasów nauczyciele ją wykorzystywali, i to nie bolało. :-)
Na blogu Adama pojawia się inny Adam – Adam Rafferty. O mojej przygodzie z gitarą pisałem już dawno. Mniej więcej wtedy też w moim Google Reader pojawiła się pierwsza zagraniczna subskrybcja – bloga właśnie tego pana. Gitarzysta, gość jeździ po świecie, mieszka bodaj w Nowym Jorku – tam też daje koncerty w klubach. Gra w mojej opinii (wybitnie nie fachowej) perfekcyjnie. Poza tym wybiera bardzo fajne kawałki. Jak będę miał kiedyś okazję bycia w Stanach, to z miłą chęcią wpadnę wieczorem do jednego z pubów gdzie będzie grał.
Przed Wami – Ain’t No Sunshine w wykonaniu Adama:

















