Bajki

Maliny!

Posted by Adam on Czerwiec 30, 2019
Bajki, Na luzie, Zabawne / No Comments

– Spróbuj malin.
Miska wypełniona tymi owocami ląduje na stole. Biorę jedną i dość ostentacyjnie się krzywię.
– Babciu, chyba coś z nią nie tak, ale wezmę jeszcze kolejne dla porównania.
Sięgam po drugą, trzecią, wreszcie biorę całą garść. Są przepyszne, lecz mimo to na mojej twarzy rysuje się grymas niezadowolenia.
– Nie wiem, o co chodzi, ale są wyjątkowo niesmaczne. Nie nadają się do jedzenia.
Babcia skonsternowana.
– Hmm, nic z tego nie rozumiem. Dziadek twierdzi, że są zgniłe, Tobie też nie pasują, a moim zdaniem to jedne z lepszych malin w sezonie. Coś tu nie gra.
Trudno polemizować, ale przedstawienie musi trwać. Robię smutną minę i naprowadzam Babcię na właściwe tory.
– Wydaje mi się, że nie tylko ich teraz nie zjemy, ale nie nadają się też na sok, dżem czy inne przetwory.
Babcia kiwa głową. Widzę, że jeszcze ze sobą walczy, więc muszę użyć argumentu ostatecznego.
– Niech się Babcia nie przejmuje, teraz każdego oszukają. Na górze koszyków dają świeże, a pod spodem parszywe zgniłki. Jak będę wychodził, to po drodze je wyrzucę, żeby Dziadkowie już nie musieli się fatygować. Dla kilku malin szkoda sobie żołądek rozwalać.
Chwyciło. Zrezygnowana Babcia moment się jeszcze zastanawia, ciężko wdycha i wreszcie sięga po portfel.
– Wyrzucać jedzenia nie wolno. Skocz do sklepu po spirytus i cukier. Zrobię nalewkę.
Bingo.
Kwadrans wcześniej. Wraz z Dziadkiem porządkujemy narzędzia w piwnicy.
– Słuchaj Michał, potrzebuję Twojej pomocy.
Dostrzegam szelmowski uśmiech i zamieniam się w słuch.
– Babcia kupiła sporo malin i planuje z nich zrobić dżemy czy inne głupoty. To się nie godzi.
Po czym otwiera piwerko, nalewa sobie pół do szklanki i resztę podaje mi.
– Jak wrócimy do mieszkania, to spróbujesz kilku malin i choćby nie wiem, co się działo, to będziesz się upierał, że są paskudne. A potem tak poprowadzisz rozmowę, by jedynym rozsądnym wyjściem była nalewka.
Biorę spory łyk. Plan brzmi nieźle, malin jest tyle, że wyjdzie kilka litrów, ale warto by ugrać coś ekstra dla siebie.
– Dziadku, w pełni się zgadzam i chętnie wezmę udział w tej mistyfikacji, ale to jednak Babcia. Nie dość, że najpewniej wyczuje podstęp, to trochę głupio mi ją okłamywać. Będę musiał się mocno napocić, by połknęła haczyk.
Z trudem wytrzymuję przeszywający wzrok Dziadka. Chyba mnie rozszyfrował, ale w końcu odpuszcza, uśmiecha się i spokojnie pyta.
– Ile?
– Pół litra.
– Cenisz się, ale nie mam wyjścia. Umowa została zawarta.
Bingo.

Sid Leniwiec

Posted by Adam on Wrzesień 08, 2010
Bajki, Prywatne / No Comments

Post o takim tytule już chyba był. A jednak nie było. Leży w szkicach… Jestem tak leniwy że aż nie chce mi się wymyślać nowych tytułów. A gdzie tam jeszcze nowe teksty. Zaktualizowałem bloga do najnowszej wersji. Poprawiłem licencjat tak by promotor go klepnął, zapłaciłem rachunek za prąd. A teraz idę spać. Dobranoc.

Powrót do dzieciństwa

Posted by Adam on Marzec 18, 2010
Bajki, Film / No Comments

A w zasadzie do Gumisiów, Smerfów*, Muminków. W takiej a nie innej kolejności. To były bajki. Takie które przyciągały na całe 30 min przed Wiadomościami na „jedynce”. Taka klasyka, jedne z najprzyjemniejszych chwil z dzieciństwa. Nie liczac tych w piaskownicy, w przedszkolu, na trzepaku** czy też spędzonych na „szkolnym” z Helą, śp. Gińciem, Zientolem, i całą „rasą” z Morcinka i „bandą” z Głowackiego.

Wracamy do bajek. Pamiętacie je? Choćby takie Gumisie. Są dostępne online w wypożyczalni pod tym adresem. :-) 8,5 Gb – 95 odcinków po polsku. Kilka dobrych godzin zabawy – niestety nie mam kiedy wypożyczyć, bo jednak 1megowe łącze to trochę mało.Dużo za mało. Ale jest na to inna opcja. W niedziele lecą. Przynajmniej „raz w roku”, i potem za rok znów. I tak całymi seriami. Można usiąść wygodnie przed TV, włączyć… i oglądać bez przeszkód.***

Osobiście nie przepadałem za „klasycznymi” bajkami Disney’a. Myślę tutaj o Myszce Mickey, 101 dalmatyńczykach, czy np Zakochanym kundlu. Ale część z nich była super typu: Chip i Dale, Król Lew czy Piotruś Pan. Nowe bajki Disneya też są niczego sobie ot choćby Mój brat niedźwiedź.
Byłbym popełnił wielką gafę nie wymieniając tutaj Kubusia Puchatka! On to się ewidentnie zalicza do drugiej grupy, tych lubianych – bardzo lubianych. Jedna z pierwszych bajek która miała bardzo pouczające teksty.

O.. poza tym nie lubiłem Kopciuszka. Szczęśliwe zakończenia etc. Księciu****, kareta, myszy. Taka dziwna ta bajka. Nie na umysł nastolatka. Tego nawet obecni uczelni i najlepsze umysły tego świata nie umieją ogarnąć – jak mysz może się zmienić w konia. Rozumiem reinkarnacje, ale tak… ni z tond ni zowąd? Magia… istna magia. Poza tym buciki były niedopasowane. Za duże.***** Nie pamiętam jak się ta bajka skończyła. Zdaje mi się że książe olał sprawę.

Trzymając się reinkarnacji można wspomnieć o Chłopakach. Tych co to nie płaczą. Dokładnie o tym kawałku. To taka nowoczesna bajka. No nowoczesna jak nowoczesna. Chłopcy byli 10 lat młodsi jak to kręcili.

Cdn…

* a w zasadzie to być powinno Les Schtroumpfs – z francuskiego(a prywatnie zawsze myślałem że smerfy to niemiecka bajka)

** którego ja nie miałem

*** na jedynce miedzy bajkami nie ma reklam! :)

**** a tutaj od razu mi się przypomina Toudi z Gumisiów. Mój księciuniu

***** bardzo dobre buty widziałem ostatnio w Re. Ale nie miałem aż tyle kasy przy sobie. Swoją drogą 250 zł za buty w których pochodzę sezon, to trochę dużo. Wole poczekać na przecenę. Swoją drogą, dane mi było w zimie kupić czapeczkę. Przecenioną z 180 zł na 29… albo ktoś dopisał jedynkę za dużo, albo jest debilem. Czapek polarowych po 180 zł to nawet Hi-Mountain nie robi.

Kubuś Puchatek

Posted by Adam on Styczeń 25, 2009
Bajki, Na poważnie / No Comments

Przed chwilą na stronie głównej wykopu pojawił się link do Wikicytatów, a dokładniej do cytatów Kłapouchego. Wiecie ten od Kubusia Puchatka. I tak jakoś po linkach kopnąłem się na cytaty Kubusia. Ten tekst widziałem/słyszałem/czytałem wiele razy, ale zawsze wydawało mi się że mówił go Kłapouchy, ale nigdy nie pokusiłem się, by to sprawdzić….

„Wiesz, Prosiaczku… miłość jest wtedy… kiedy kogoś lubimy… za bardzo.”

Kubuś Puchatek